﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Garść przypomnień”> 
<author_1=”SŁAW”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-15”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Gotowych — do czego? Ano, do zwalczania i sabotowania spółdzielczości produkcyjnej, do judzenia przeciwko spółdzielniom i chłopom-spółdzielcom.
Zapamiętajmy: tuba amerykańskich zbrojmistrzów neohitlerowskiego Wehrmachtu podlegająca oficjalnie kontroli śmiertelnych wrogów narodu polskiego, kontroli bońskich militarystów i odwetowców — próbuje za wszelką cenę wesprzeć najbardziej zajadłe elementy kułackie. Staje na głowie, żeby siać nieufność między chłopami-spółdzielcami a chłopami indywidualnymi.
Każdy, najmniej nawet politycznie uświadomiony wyborca w najbardziej zapadłej wsi ujrzy to i zrozumie z całą ostrością: ci, co zbroją i szczują przeciwko Polsce hitlerowców, chcą wprowadzić, przemycić kułackich zauszników do rad gromadzkich, chcą poderwać lub przynajmniej osłabić jedność chłopstwa pracującego. 
Spełnienie tych swoich wszystkich... brunatnych marzeń patroni i przyjaciele Kruppa i Kesselringa zobaczą również pewnie jak ziemie polskie — i jak własne uszy. 
Ryzykowny przykład 
Teraz sprawa ostatnia: doprawdy lekkomyślnie powołują się radiotuby kapitalistyczne na wybory w USA, jako na przykład „prawdziwej demokracji”. 
Proszę dżentelmenów z „Voice of America”, „Freies Europa”, BBC — po co to sypanie w oczy piaskiem frazesów? My jesteśmy ludzie prości i zwykliśmy badać wartość każdej teorii zaglądając jej w zęby — w wyniki praktyczne.
Twierdzicie, że wybory w USA — w tym bastionie (i, że tak powiem, fuehrerze) „wolnego świata” — to prawdziwy cud „prawdziwej demokracji”. Ślicznie. Zajrzyjmy jej, tej wspaniałej demokracji w zęby — weźmy konkretny i praktyczny przykład. 
W stanie Nowy Jork — podobnie jak w reszcie Stanów Zjednoczonych — większość stanowią ludzie pracy. Fakt. Temu nie zaprzeczy — i na to nic poradzić nie może — sam Rockefeller. Kto zatem powinien sprawować władzę gubernatora? Chyba przedstawiciel ludzi pracy. I rzeczywiście...
...poprzednim gubernatorem stanu Nowy Jork był — wybrany na podstawie „wolnych wyborów", a jakże! — milioner i mąż zaufania miliardera Rockefellera, „republikanin” Dewey. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
